14.10.2017

NowBrow - teraz czas na brwi!


Witajcie!

Zdradzę Wam pewien sekret - do niedawna moje brwi żyły własnym życiem. Oczywiście systematycznie poddawałam je regulacji, ale nic poza tym. Jak na blondynkę mam dość ciemny kolor brwi, dlatego nie widziałam potrzeby wzmacniania ich cieniem czy żelem. Do czasu ;P Muszę przyznać, że na wiele kosmetyków reagowałam uniesieniem ramion - dopóki nie zaczęłam ich używać. Powiedzcie, że nie jestem sama :D A cienie do brwi to moje nowe małe odkrycie. Wiem, że zaraz parskniecie śmiechem, ale jestem takim kosmetycznym zacofańcem. I nic na to nie poradzę. Mogę Was za to zaprosić na przegląd mineralnych cieni do brwi NowBrow.

nowbrow-cienie-do-brwi, nowbrow-lodz, cienie-do-brwi
W kwestiach technicznych mogę na początku wypowiedzieć się o opakowaniach. Są proste, ale czy potrzebujemy wiele? Ważne by opakowania były trwałe i odporne na wszelkie uszkodzenia. Niech odezwie się ten kto nigdy nie upuścił pudru... Opakowania cieni NowBrow są plastikowe, ale póki co nie doznały żadnego uszczerbku, mimo że zaliczyły już kilka podróży w torebce i jedno spotkanie z płytkami w łazience. Powiem Wam jednak, że lekko się rysują, na ostateczny werdykt co do ich trwałości przyjdzie nam jeszcze chwilę poczekać. Przezroczyste zakrętki umożliwiają szybkie zlokalizowanie pożądanego koloru w kosmetyczce, więc bardzo szybko możemy znaleźć to czego potrzebujemy. 
nowbrow-cienie-do-brwi, nowbrow-lodz, cienie-do-brwi
Jako laik w dziedzinie makijażu brwi muszę podkreślić zupełną łatwość, z jaką pracuje mi się z cieniami. Są one bardzo dobrze napigmentowane, mają taką kremową (?) konsystencję, rozprowadzają się gładko i szybko. Z drugiej strony są dość zbite, dlatego nie osypują się i przez długi czas (czyli cały dzień) utrzymują się na swoim miejscu. Zdecydowanie muszę pochwalić właściwości cieni, bo pracuje się z nimi bardzo przyjemnie i bezproblemowo. Na zdjęciu poniżej możecie porównać odcienie cieni NowBrow.

nowbrow-cienie-do-brwi, nowbrow-lodz, cienie-do-brwi
W ofercie NowBrow znajduje się obecnie pięć odcieni. Myślę, że spora część damskiego grona znajdzie kolor dla siebie - mamy bowiem tutaj różne odcienie brązów i grafit/szarość. Wszystkie odcienie możecie znaleźć na zdjęciach powyżej. Kolory nie mają nazw, różnią się jednak oznaczeniami. Poszczególne odcienie posiadają numery od BP01 do BP05.  Warto również dodać, że cienie NowBrow są naprawdę bardzo wydajne, używam ich regularnie, a zużycie jest naprawdę bardzo znikome. Na uwagę zasługuje także fakt, że jest to produkt polski. 
nowbrow-cienie-do-brwi, nowbrow-lodz, cienie-do-brwi
nowbrow-cienie-do-brwi, nowbrow-lodz, cienie-do-brwi
Marka NowBrow zaprezentowała naprawdę świetne produkty do makijażu brwi. Stoiska marki można spotkać w Łodzi w Manufakturze oraz Galerii Łódzkiej. Dziewczyny oferują różnego rodzaju usługi m.in. nitkowania brwi czy liftingu rzęs. Myślę, że jeszcze wiele razy o nich usłyszymy :) W październiku z okazji otwarcia nowego punktu w Łodzi możecie nabyć cienie (39 zł za sztukę) i inne produkty do makijażu brwi z 20% rabatem - naprawdę warto. Oprócz cieni NowBrow posiada w swojej ofercie olejek do brwi i wosk do brwi. Zapraszam Was na stronę internetową marki oraz na fanpage na Facebooku.
nowbrow-cienie-do-brwi, nowbrow-lodz, cienie-do-brwi

Chciałabym również zaprosić Was na mój fanpage na Facebooku. Stało się - w końcu mam tam własną stronkę. Jest ona zalążkiem zmian jakie zadzieją się w najbliższej przyszłości na moim blogu. Na razie nie zdradzę nic więcej - po prostu zapraszam do polubienia strony Kosmetyczna
Czytaj dalej »

07.10.2017

Jak zostać ambasadorką Le Petit Marseillais?


Cześć!

Kampanie ambasadorskie Le Petit Marseillais zawsze charakteryzują się sporym rozmachem. Ja markę poznałam właśnie dzięki akcji ambasadorskiej i przyznaję, że była to do tej pory znajomość udana. Tym razem udało mi się znów zdobyć pakiet ambasadorski, w skład którego wchodzi żel pod prysznic 3 w 1 dla mężczyzn Drzewo Cade oraz żel pod prysznic dla kobiet Odświeżenie. Miło, że marka pomyślała również o mężczyznach, wprowadzając na rynek trzy wersje żeli pod prysznic właśnie dla panów. Le Petit Marseillais w Polsce ciągle się rozwija i wprowadza kolejne nowości, co mnie osobiście bardzo cieszy. Muszę w tym miejscu dodać, że cały czas można zgłaszać się do najnowszej kampanii, w której będzie można poznać nowy truskawkowy żel pod prysznic :) Ja już się zgłosiłam, a Wy?
le-petit-marseillais-drzewo-cade, ambasadorka-lpm
#poczujmeskanature #ambasadorkalpm


Le Petit Marseillais - Drzewo Cade żel pod prysznic 3 w 1

Fajnie, że marka kosmetyczna pomyślała również o mężczyznach. Widok mojego partnera otwierającego paczkę był bezcenny, mimo że na co dzień nie używa on wielu kosmetyków :) Ucieszył się, że w końcu mógł sam poznać jakąś kosmetyczną nowość. Od razu zabrał żel do łazienki i zaczął sprawdzać zapach. A po wieczornym prysznicu od razu zdał mi relację. Chociaż muszę przyznać, że "wyprzedził" go intensywny zapach, który wydobywał się z łazienki w czasie jego kąpieli :)
Żel pod prysznic Drzewo Cade pachnie jak dobre męskie perfumy. Zapach jest elegancki, mocny, nieco gorzki, ale moim zdaniem też świeży. Idealnie pasuje do mojego mężczyzny :) Zapach jeszcze długo utrzymuje się po myciu w łazience, jak i na skórze. Żelu można używać zarówno do kąpieli, jak i do mycia twarzy czy włosów. We wszystkich tych aspektach sprawdza się bardzo dobrze. Czasem okazuje się, że produkty uniwersalne są do niczego, ale tutaj na szczęście tak nie jest. Żel świetnie się pieni, dlatego można pochwalić jego wydajność. Warto podkreślić, że nie jest to produkt, który podrażni czy wysuszy skórę. Włosy po myciu tym żelem są miękkie i przyjemnie błyszczą. W przypadku żelu pod prysznic Drzewo Cade spodobać się może również szata graficzna. Myślę, że brązowa, prosta butla wpadnie w oko niejednemu mężczyźnie. Kto by jednak pomyślał, że tajemnicze drzewo Cade to tak naprawdę jałowiec...?
le-petit-marseillais-drzewo-cade, ambasadorka-lpm

Skład:
Aqua,  Sodium Laureth Sulfate,  Cocamidopropyl Betaine, Glycerin,Sodium Chloride, Dryopteris Filix Mas Root Extract, Juniperus Oxycedrus Wood Extract, Polyquaternium-7,citric Acid, Sodium Hydroxide,  Potassium Sorbate, Sodium Benzoate,  Parfum,  Limonene, CI 15985,  CI 14720, CI 42090

Le Petit Marseillais - pielęgnujący żel do mycia Odświeżenie

Lubię poznawać nowe produkty do mycia ciała. Rzadko zdarza się, że wracam dwa razy do tego samego produktu, ponieważ cenię sobie różnorodność, a współczesny rynek kosmetyczny jeszcze to wspiera :) Żelu Odświeżenie byłam ciekawa chyba jeszcze bardziej niż wersji męskiej :) Oczywiście pierwsze co sprawdziłam to zapach i tutaj lekko się rozczarowałam. Żel pachnie faktycznie bardzo świeżo, ale niezbyt mocno. To nie jest zapach, do którego przyzwyczaiło mnie Le Petit Marseillais. Może ktoś powie, że to dobrze, że ten żel nie pachnie tak mocno, ale ja lubię pachnące produkty do kąpieli. Reasumując, nie jest źle, ale w tej kwestii jestem troszkę niezaspokojona...  
le-petit-marseillais-zel-odswiezenie, ambasadorka-lpm
W kwestii działania natomiast nie mam się już do czego przyczepić. Żel dobrze się pieni, otulając skórę kremową, delikatną pianką. Muszę dodać, że żel Odświeżenie nie wysusza nadmiernie skóry, ale ja w sezonie grzewczym i tak staram się nałożyć na skórę coś nawilżającego po kąpieli. Żel dodatkowo jest bardzo wydajny. 

Skład:
Aqua, Ammonium Lauryl Sulfate, Cocamidopropyl Betaine, Glycerin, Maris Aqua, Laminaria Digitata Extract, Ulva Lactuca Extract, Magnesium Chloride, Polyquaternium-7, Hydroxypropyl Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Propylene GLycol, Sodium Chloride, Citric Acid, Potassium Sorbat, Sodium Benzoate, Parfum, CI 42090

le-petit-marseillais-drzewo-cade, ambasadorka-lpm
Podsumowując, ja jestem z tego zestawu zadowolona. Przyznaję, że żel męski Drzewo Cade bardziej przypadł mi do gustu, ale właśnie dla panów skierowana była ta kampania. Ciekawa jestem wszystkich wersji zapachowych, więc na pewno zaopatrzę mojego mężczyznę w kolejne dwa warianty. Zresztą sam się dopytuje, czy żele LPM są już dostępne w sprzedaży. 

Aby zostać Ambasadorką marki Le Petit Marseillais wystarczy zarejestrować się na stronie ambasadorkalpm i wypełnić ankietę zgłoszeniową. Nowa kampania już wkrótce! 
Czytaj dalej »

03.10.2017

Kosmetyczne zachcianki vol 2


Witajcie!

Poprzednia lista kosmetycznych zachcianek, którą stworzyłam została przeze mnie zrealizowana w 50%. Nie jest to zły wynik, chociaż zawsze mogłoby być lepiej. Jesień i dłuższe wieczory spędzane w domu z kubkiem dobrej herbaty sprzyjają przeglądaniu Internetu, a co za tym idzie, sprawiają, że kolejne zachcianki pojawiają się na moim horyzoncie. Lubię przygotowywać o nich wpisy, ponieważ zawsze służycie mi radą, a poza tym sama sprawdzam, czy kosmetyk faktycznie jest mi potrzebny (zanim kupię, mam jeszcze chwilę czasu do namysłu). Staram się nie kupować pod wpływem chwili, a raczej bardziej przemyśleć zakup. Dlatego kolejna odsłona kosmetycznych marzeń nie zaszkodzi. Wybrałam 6 produktów, które krążą w moich myślach :)


wishlist, kosmetyczne-zachcianki

Od jakiegoś czasu coraz bardziej kuszą mnie azjatyckie kosmetyki. Od kiedy przeczytałam u Black Liner o linii z zieloną herbatą Innisfree chętnie bym ją poznała na własnej skórze. Przymierzam się do zakupów na Jolse.com, ale póki co to tylko rozważania. Niemniej myślę, że przynajmniej jeden kosmetyk tej marki znajdzie się w moim koszyku. 

Podobnie rzecz ma się z maskami w płachcie. W Polsce koszt jednej maski to minimum 10 zł. Bardziej więc opłaca się kupować je za granicą. Ciekawią mnie chociażby te "warzywne" maski TonyMoly. Zestaw bodajże dziesięciu sztuk wychodzi całkiem korzystnie, właśnie na stronie Jolse. Dzięki temu można poznać wszystkie warianty, porównać i wyrobić sobie opinię, który jest najlepszy. 

Chciałabym wypróbować również peeling do skóry głowy Vianek, który podobno jest totalną nowością. Peeling pochodzi z tej samej linii co olejek do demakijażu, który recenzowałam ostatnio. Cała seria wydaje mi się kusząca, ale na tę chwilę peeling przydałby mi się najbardziej. Mam wrażenie, że moja skóra głowy po lecie jest niedostatecznie dopieszczona.

Spodobał mi się także zapach Viva la Vita Avon. Jest to bardzo kobieca kompozycja, o owocowo-kwiatowym aromacie. Ma w sobie sporo ciepła, pozytywnych wibracji i kojarzy mi się z elegancką, pewną siebie kobietą, która wie czego chce. Nie jest to mdły, pozbawiony wyrazu zapach. Mam wrażenie, że całkiem fajnie rozwija się i pokazuje swoje różne oblicza. Czyli zachowuje się jak prawdziwa kobieta :) Zapach świetnie nadaje się na dzień i mam zamiar go nabyć właśnie w większym flakonie. Mam wersję mini i już przypadła mi do gustu. 

Oprócz tego marzy mi się kolejna pomadka w płynie Golden Rose. Jest to jedyny produkt z kolorówki w moim zestawieniu. Gama kolorystyczna pomadek jest naprawdę szeroka, chociaż ja pewnie będę się decydować na brudny róż bądź odcień nude. W tym temacie jestem nudna - gorące czerwienie czy fiolety nie są dla mnie. Nie lubię przyciągać uwagi moimi ustami, zdecydowanie lepiej czuję się, gdy mam mocniej podkreślone oczy. 

Ostatni produkt, który ciągle chcę poznać to balsam do ust Eos. Wymarzyłam sobie wersję truskawkową i chętnie się na nią skuszę, ponieważ w okresie jesienno-zimowym usta potrzebują wsparcia. Eos kojarzy mi się z wygodą, zobaczymy czy będzie skuteczny na tyle, że stanie się moim ulubieńcem. Widziałam, że te balsamy pojawiły się w końcu w Rossmannie, więc teraz są już na wyciągnięcie ręki :) 

Dajcie znać jakie są Wasze kosmetyczne zachcianki na jesień? Znacie jakieś kosmetyki z mojej listy? :) Moją poprzednią listę znajdziecie tutaj
Czytaj dalej »

30.09.2017

Łagodzący olejek do demakijażu Vianek


Cześć!

Czy zgodzicie się ze stwierdzeniem, że demakijaż to postawa pielęgnacji? Ja jestem zdania, że tak. W końcu nie pomoże nawet najlepszy krem, jeśli nałożymy go na nieoczyszczoną skórę. Do demakijażu możemy wybrać płyn micelarny, mleczko, a także olejek. Dzisiaj przeczytacie u mnie właśnie o tym ostatnim - olejku do demakijażu Vianek. Okazuje się bowiem, że oleje mogą skutecznie usuwać zanieczyszczenia czy makijaż. Boom na olejki trwa i ja również wkręciłam się w olejową pielęgnację. W końcu to takie proste - olejek może stać się kosmetykiem uniwersalnym. Tylko co wtedy z koncernami kosmetycznymi? :)
vianek-olejek-do-demakijazu,vianek-olejek,olejek-ocm
Vianek to stosunkowo młoda, polska marka kosmetyków naturalnych. Opakowania kosmetyków tej marki budzą we mnie same pozytywne skojarzenia i wyglądają naprawdę pięknie. Kwiatowe wzorki różne dla poszczególnych linii kosmetyków podkreślają tylko rodowód marki. Dla mnie świadczą o polskim pochodzeniu - nic na to nie poradzę :) Olejek otrzymujemy w wygodnej buteleczce z pompką, która spisuje się jak trzeba. Warto dodać, że 150 ml olejku należy zużyć w ciągu trzech miesięcy od otwarcia. Biorąc pod uwagę wydajność kosmetyku może być to niewykonalne, ale warto spróbować :) 
vianek-olejek-do-demakijazu,vianek-olejek,olejek-ocm
Skład:
Vitis Vinifera Seed Oil, Helianthus Annus Seed Oil, Coco-caprylate, Ricinus Communis Seed Oil, Lecithin, Cocos Nucifera Oil, Tocopheryl Acetate, Chamomila Recutita Extract, Pelargonium Graveolens Oil, Parfum, Geraniol

Zdecydowałam się na zakup olejku łagodzącego Vianek i zmianę w mojej pielęgnacji, ponieważ zauważyłam, że nawet najdelikatniejsze żele czy pianki do mycia twarzy lubią przesuszać moją skórę. Stwierdziłam, że bez sensu jest taka zabawa w kotka i myszkę, dlatego gdy skończyłam żel do mycia twarzy, wybór padł właśnie na olejek. Nie będę rozpisywać się o konsystencji olejku Vianek, bo wiadomo jakie są olejki :) Mogę jednak dodać, że ten jest jedynie trochę mniej tłusty i dość rzadki. Jeśli chodzi o zapach łagodzącego olejku do demakijażu Vianek to ja wyczuwam w nim różane nuty, co mnie osobiście nie porywa, ale jestem w stanie to przeżyć :D Oczywiście jak to ja nie dopatrzyłam, że olejek zawiera macerat z rumianku, a ten składnik kosmetyków potrafi działać na moją skórę drażniąco. Z lekką rezerwą podchodziłam więc do produktu, ale ostatecznie nic niepokojącego się nie stało. Zawsze obiecuję sobie, że będę dokładnie czytać etykiety, ale jak przychodzi co do czego jestem nie dość uważna. 
vianek-olejek-do-demakijazu,vianek-olejek,olejek-ocm
Olejek można stosować na dwa sposoby - aplikując go wacikiem bądź też palcami. Ja częściej wybieram ten drugi sposób, ponieważ lubię się trochę "pobrudzić", poza tym według mnie taka forma aplikacji jest bardziej dokładna. Olejek świetnie rozpuszcza makijaż, chociaż w moim przypadku nie jest to chyba trudne (maluję się minimalnie):) Nie stosowałam go jeszcze do demakijażu oczu, ale tutaj jestem stała w uczuciach, ponieważ boję się podrażnienia. 
vianek-olejek-do-demakijazu,vianek-olejek,olejek-ocm
Regularne stosowanie olejku przynosi sporą ulgę suchej, wrażliwej cerze. Po umyciu twarzy tradycyjnymi żelami rozpoczynałam szybką akcję ewakuację z łazienki, by ekspresowo nałożyć krem na ściągniętą twarz. Po demakijażu olejkiem skóra zachowuje się o wiele lepiej. Jest delikatnie natłuszczona. Nie mam wrażenia napięcia skóry. Podoba mi się to :) Odnoszę wrażenie, że w ogóle moja skóra jest dzięki temu bardziej ukojona w ciągu dnia. Jestem przekonana, że w długim okresie wyjdzie mi to tylko na dobre. Muszę jeszcze dodać, że łagodzący olejek Vianek łatwo zmywa się z twarzy. Można do tego celu użyć jednorazowych ręczników czy wacików nasączonych tonikiem. 
vianek-olejek-do-demakijazu,vianek-olejek,olejek-ocm

Przyznaję, że po tym produkcie mam ochotę na więcej, czyli poznanie całej linii łagodzącej marki Vianek. Wydaje mi się, że może być idealna dla mojej wrażliwej, naczynkowej cery - złagodzi zaczerwienienia i nawilży skórę. 

Dajcie znać, czy sięgacie po olejki do demakijażu? Może polecicie jakieś inne produkty tego typu?

Czytaj dalej »

26.09.2017

Jak polubić jesień? Mój plan na oswojenie jesieni


Witajcie!

Pewnie nie będę osamotniona, mówiąc, że jesień to nie jest moja ulubiona pora roku. Deszcz, pierwsze przymrozki, wszędobylska szarość czy zakatarzeni przechodnie... Nigdy nie napawało mnie to optymistycznie. Tym razem, postanowiłam jednak trochę oswoić jesień, a przynajmniej mniej na nią narzekać. Jesień sama w sobie może mieć swój urok. Ba, może nawet smakować! Ważne jest tylko, by to dostrzec. No i może założyć na siebie grubszy sweter, bo nie będzie ciepło :D Dzisiaj zatem zdradzę Wam mój plan: jak polubić jesień.

jak-polubic-jesien, wyzwanie-jesienne
Photo by Alisa Anton on Unsplash

1. Przyrządź sobie danie ze składnikiem, który najlepiej smakuje jesienią
Wiem, że w obecnych czasach lody można jeść już nie tylko latem, ale warto sięgać po produkty spożywcze wtedy,  kiedy jest "ich" czas. Jesienią mamy pod dostatkiem śliwek, orzechów czy jabłek. Z powodzeniem możemy kupić okazałą dynię. Dlaczego więc nie skusić się na sycącą i rozgrzewającą zupę dyniową z odrobiną imbiru? A może zrobić pieczone jabłka? Mam wrażenie, że jesienią nieco sobie odpuszczam. Wiosna i lato to dla mnie pory warzyw i owoców, natomiast jesień to dla mnie pora szyneczki i dżemiku :) Dlatego w tym roku będzie zupełnie inaczej, obiecuję! Poza tym, latem przy 30 stopniach kto chciałby stać przy garach? Jesienią nie spocimy się od samego patrzenia na kuchenkę.
jak-polubic-jesien, wyzwanie-jesienne
Photo by Daiga Ellaby on Unsplash

2. Przynieś do domu trochę jesieni
Oswajanie się z jesienią należy zaczynać od podstaw :) Piękny bukiet kolorowych liści może naprawdę upiększyć mieszkanie. Pomysł na prosty wianek z liści możecie znaleźć tutaj. Ja sama przyniosłam do mieszkania parę kasztanów - stanowią teraz element dekoracyjny. Poza tym w wielu sklepach są już dostępne kolekcje jesienne: w Home&You królują sowy, w a Tab oprócz sów spotkamy liski, a w Jysku możecie zaopatrzyć się w nastrojowe świeczniki. Niewielkim kosztem można nadać wnętrzu nieco przytulniejszy klimat.
Photo by Pineapple Supply Co. on Unsplash

3. Zrób coś co odkładałeś na później
Mam parę takich spraw, które zawsze odkładam na później. Jedną z nich są porządki w szafie. Mam sporo ubrań, których już nie noszę. Rozmiar moich ubrań nie zmienia się od praktycznie kilku lat. Zgromadziłam więc sporo rzeczy, z którymi żal było mi się rozstać. I choć trochę zmienił się mój styl czy po prostu dziwnie bym się w nich czuła, to jakoś tak serce boli, gdy trzeba wyrzucić :D Poza tym jestem z tych, którzy twierdzą, że wszystko im się może przydać. Czuję jednak, że dojrzałam do tego, by pozbyć się niepotrzebnych rzeczy.
jak-polubic-jesien, wyzwanie-jesienne
Photo by Rachel Omnès on Unsplash

4. Zrób coś dla siebie
Długie wieczory sprzyjają samouwielbieniu :D Zrób sobie dłuższą kąpiel, nałóż pachnącą maseczkę (na przykład Mizon) czy po prostu skorzystaj z pokrzepiającej siły piętnastominutowej drzemki. Zrób coś co lubisz, bez ograniczeń, wymówek, że nie możesz. Może to będzie powrót do ulubionej książki albo polecany przez wszystkich film? Albo weźmiesz udział w projekcie paznokciowym? Nieważne co, ważny jest efekt :) Chwila relaksu doskonale Ci zrobi. 
jak-polubic-jesien, wyzwanie-jesienne
Photo by Ksenia Makagonova on Unsplash

5. Zatrzymaj się
Nie jeden raz mówiono mi, że mój chód przypomina bieg maratończyka :D Kiedyś naprawdę ciężko było za mną nadążyć. Wszędzie się spieszyłam, zawsze musiałam zdążyć na wcześniejszy autobus, zyskując dosłownie kilka chwil, aby znów móc się spieszyć. Nie chodzi o to, by spóźnić się pół godziny do pracy. Jesienią tak szybko pokonywałam dystans dom-przystanek, że nie widziałam kolorowych liści, koloru nieba czy wrzosu kwitnącego u sąsiadki. Jak można polubić jesień, której się nie widzi? Dlatego przekonuję Cię do małego ćwiczenia. Zwolnij, zrób sobie krótki spacer, znajdź trzy przykłady jesieni w Twoim otoczeniu i napisz mi o tym w komentarzu. 

Ja w taki sposób mam zamiar przetrwać jesień. Zatrzymać się, pomyśleć czy po prostu poobserwować, by móc zimą powiedzieć, że jednak da się jesień lubić :)
Daj znać czy lubisz jesień? Jak ją oswajasz? :)

Czytaj dalej »

24.09.2017

Zmywacz do hybryd z drogerii + wyniki rozdania


Witajcie!

Pogoda sprzyja rozwojowi grzybów, więc i ja w wolnych chwilach oddaję się grzybobraniom :) Mimo że co chwilę pada, to jakoś wolny czas wolę poświęcać na spacery. Stąd swego rodzaju zastój na blogu. Wiem, że niektórzy czekają na wyniki rozdania - będą, będą i to nawet dzisiaj. Poza tym chciałam Wam pokazać produkt, który według producenta ma służyć do usuwania lakieru hybrydowego. Ja sama nie jestem w stanie zrobić sobie manicure hybrydowego, ale zdjąć już tak. Domyślam się, że trwa to dłużej niż w profesjonalnym salonie, ale już kilka razy spotkałam się z sytuacją, że łatwiej było mi umówić się na hybrydy niż na ich zdjęcie. Dlatego sama zdecydowałam się podjąć rzuconą mi rękawicę. Wcześniej koleżanka odlewała mi odrobinę acetonu, ale ostatnio przypadek zadecydował, że skierowałam swoje kroki do Rossmanna, gdzie miałam nadzieję go znaleźć. Podobno znalazłam. 
zmywacz-do-hybryd-z-drogerii, zmywacz-do-hybryd-laura-conti, zmywacz-do-hybryd-rossmann
Zmywacz do usuwania lakieru hybrydowego Laura Conti został umieszczony w naprawdę wygodnym pojemniku z dozownikiem. Dozownik działa sprawnie, nie rozchlapuje płynu na boki i nie przecieka. Opakowanie jest proste, szata graficzna jest nieprzesadzona i nie wyróżnia się na sklepowej półce. Jeśli chodzi o koszt zmywacza to 150 ml kosztuje około 8-10 zł.

Skład:
Acetone, Aqua, Argania Spinosa Kernel Oil, Lanolin Oil, Cymbopogon Schoenanthus Oil

zmywacz-do-hybryd-z-drogerii, zmywacz-do-hybryd-laura-conti, zmywacz-do-hybryd-rossmann
Poniżej znajdziecie opis postępowania przy użyciu zmywacza Laura Conti:
1. Delikatnie spiłować wierzchnią warstwę lakieru hybrydowego.
2. Namoczyć wacik w zmywaczu i przyłożyć do paznokcia.
3. Owinąć kawałkiem folii aluminiowej, aby zapobiec odparowaniu zmywacza.
4. Po 3-4 minutach, zdjąć wacik i patyczkiem lub szpatułką delikatnie zeskrobać rozmiękczone warstwy lakieru.
5. W przypadku grubej powłoki lakieru  należy użyć kolejnego nasączonego wacika i czynności powtórzyć.
zmywacz-do-hybryd-z-drogerii, zmywacz-do-hybryd-laura-conti, zmywacz-do-hybryd-rossmann
Wszystko wydaje się naprawdę banalnie proste. Przy pierwszej ręce zdecydowałam się podwoić czas oczekiwania - tak dla wzmocnienia efektu. Po jakichś 10 minutach zsunęłam folię z paznokcia i okazało się, że spiłowany lakier rozmiękczył się jedynie na brzegach. Znów owinęłam więc paznokcie folią z płatkami nasączonymi zmywaczem, odczekałam kolejne 10 minut i sprawdziłam jak wygląda sytuacja. Było już troszkę lepiej, ale też nieidealnie. W sumie trzy razy aplikowałam zmywacz na paznokcie. Po całym "zabiegu" obawiałam się, w jakim stanie będą moje paznokcie. Całe szczęście zmywacz nie wpłynął na nie bardzo niekorzystnie, chociaż lekkie przesuszenie było widoczne. Olejek do paznokci szybko jednak zniwelował przesuszenie. Łącznie usunięcie lakieru hybrydowego zajęło mi prawie dwie godziny, gdyż nie byłam w stanie zmywać dwóch rąk w tym samym czasie. Ostatecznie stwierdziłam, że może ja popełniłam jakiś błąd i przy drugim razie również sięgnęłam po zmywacz do usuwania lakieru hybrydowego Laura Conti. Niestety, tym razem sytuacja wcale nie wyglądała lepiej. Hybryda rozpuszczała się jedynie miejscowo - potrzebowałam sporo czasu, aby ostatecznie ją usunąć, mimo że starałam się mocniej spiłować lakier. 
zmywacz-do-hybryd-z-drogerii, zmywacz-do-hybryd-laura-conti, zmywacz-do-hybryd-rossmann
Następnym razem na pewno oddam się w ręce doświadczonej osoby, która posiada odpowiednie zaplecze kosmetyczne, ponieważ czas, który straciłam na usuwaniu hybryd w domu jest zbyt duży. 
Warto dodać, że plusem tego produktu jest niewątpliwie zapach (przyjemny jak na zmywacz) oraz sposób aplikacji. Niestety, czas działania, a co się z tym wiąże wydajność pozostawiają wiele do życzenia. Mimo wszystko zmywacz zbiera pozytywne opinie w sieci, chociażby tutaj


Dajcie znać, czy usuwacie hybrydy same w domu? Sięgacie po zmywacze z acetonem z drogerii? Gdzie kupujecie aceton? 

_______
A teraz informacja, na którą czekają niektórzy z Was :) Udało mi się sprawdzić Wasze zgłoszenia - i ogłaszam, że nagrodę zdobywa Ewelina Wielochowska. Gratuluję!


Czytaj dalej »

16.09.2017

Naturalne mydło LaSaponaria + kod rabatowy dla Was


Witajcie!

Kto z Was lubi mydła w kostkach? Ręka do góry! Ja przyznaję się bez bicia, że w mojej łazience mydła w kostkach goszczą niezwykle rzadko... A jeśli już to stawiam na mydła lepszej jakości albo takie, które zachwycają swoim wyglądem :) Na rynku jednak mamy w czym przebierać - marek jest wiele i każda chce się czymś wyróżnić. Dzisiaj zatem zaprezentuję Wam mydło włoskiej marki LaSaponaria. Marka ma naprawdę bardzo ciekawą filozofię, a kosmetyki, które oferuje wytwarzane są ręcznie - metodą rzemieślniczą. Zapewne fanki naturalnych kosmetyków znają tę markę, dla mnie jednak była to kompletna nowość - tym bardziej cieszę się, że dzięki portalowi Uroda i Zdrowie poszerzyłam nieco swoje horyzonty.
lasaponaria-mydlo-roslinne, mydlo-lasaponaria-mirt-i-czerwone-winogrona

Mydło roślinne mirt i czerwone winogrona pachnie naprawdę rześko, wytrawnie i jeśli nie lubicie ziołowych nut, to pewnie nie trafi w Wasz gust ;) Nie jest to bowiem zapach znany z mocno perfumowanych kosmetyków. Nic jednak dziwnego skoro skład jest w dużym stopniu roślinny, a ponad 60% składu tego mydełka stanowi pochodząca z Toskanii oliwa z oliwek. Winogronowe nuty są wyczuwalne, ale nie one grają tutaj pierwsze skrzypce. Trochę przypomina mi zapach tego kremu. Po umyciu aromat szybko się ulatnia, w zasadzie nie czuję go już, gdy opuszczam łazienkę. 100-gramowa kostka kosztuje 14,40 zł i jest zapakowana w papierowy kartonik, który prezentuje się uroczo. Fioletowy stał się niedawno moim ulubionym kolorem, więc opakowanie zdecydowanie cieszy moje oko. Mydło należy zużyć w ciągu 6 miesięcy od daty otwarcia.
lasaponaria-mydlo-roslinne, mydlo-lasaponaria-mirt-i-czerwone-winogrona
 Opis producenta:

Naturalne Mydło roślinne Mirt i Czerwone winogrona LaSaponaria o działaniu regenerującym i antyoksydacyjnym. Organiczne czerwone winogrona z odmiany Chianti uprawiane z pasją na wzgórzach w okolicach Sieny. Z tego co zostaje z wycisku winogron otrzymujemy cenny wyciąg anti-age, bogaty w witaminy, polifenole i resweratrol, który jest naturalnym, skutecznym przeciwutleniaczem.
Sprawia, że to ekologiczne mydło wykazuje działanie wzmacniające i regenerujące skórę ciała. Ponad 60% jego formuły składa się z organicznej oliwy extravergine z oliwek o doskonałych właściwościach odżywczych i odmładzających, która również pochodzi z Toskanii. Jego balsamiczny zapach to olejek eteryczny mirtu (z naturalnych upraw), który posiada właściwości tonizujące, kojące, rozładowujące napięcie, dzięki czemu Mydło roślinne Mirt i Czerwone winogrona LaSaponaria zalecane jest również do skóry wrażliwej i podatnej na podrażnienia.

lasaponaria-mydlo-roslinne, mydlo-lasaponaria-mirt-i-czerwone-winogrona
Antyoksydacyjne mydło roślinne mirt i czerwone winogrona przeznaczone jest dla cer dojrzałych oraz wrażliwych, ale każdy może przecież go używać ;) Kostka dzięki swoim niewielkim rozmiarom dobrze leży w dłoni. Początkowo jest dość twarda, ale szybko zaczyna się pienić. Co mnie osobiście zdziwiło to fakt, że pieni się mocno. Oczywiście oceniam to pozytywnie. Mydło nie wysusza skóry i nie powoduje uczucia ściągnięcia. Wręcz przeciwnie - mam wrażenie, że skóra staje się gładka, świetnie oczyszczona i delikatnie nawilżona. Idealnie nadaje się do skóry wrażliwej, skłonnej do podrażnień, również do mycia twarzy. Jednocześnie mydło LaSaponaria dzięki swojej konsystencji jest wydajne, więc starczy naprawdę na długo. 
lasaponaria-mydlo-roslinne, mydlo-lasaponaria-mirt-i-czerwone-winogrona
Mydełko kupić można na stronie sklepu Sveaholistic. Do końca roku sklep oferuje zniżkę na zakupy w wysokości 6% z kodem rabatowym lasaponaria
Zachęcam Was do zapoznania się asortymentem sklepu, oprócz kosmetyków znajdziecie w nim suplementy diety oraz artykuły spożywcze, czy chociażby mydełka takie jak to, ale z makiem  ;)
lasaponaria-mydlo-roslinne, mydlo-lasaponaria-mirt-i-czerwone-winogrona

A jak to jest u Was? Lubicie naturalne mydełka? Jakie marki u Was królują? Podrzućcie ich nazwy w komentarzach. 

Czytaj dalej »

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia