28.11.2017

Warsztaty w Manufakturze Czekolady w Łodzi


Cześć!

Czy są tutaj czekoladoholicy? :) Mam dla Was coś fajnego - relację z warsztatów w Manufakturze Czekolady w Łodzi. To niezwykle aromatyczne miejsce miałam okazję poznać dzięki trzeciej edycji Spotkajmy się Łodzi. Podczas warsztatów stworzyłam własną tabliczkę czekolady oraz praliny. Było to dla mnie niezwykle słodkie, ale i pouczające przeżycie :) Dzisiaj chciałabym Wam opowiedzieć jak to wszystko wyglądało, bo działo się naprawdę wiele :)  Zapraszam na relację :)
Piotrkowska 217 to miejsce, które kojarzę przede wszystkim z niezobowiązujących spotkań ze znajomymi  :D Okazuje się, że w bramie znaleźć można jeszcze cudownie pachnącą Manufakturę Czekolady! Czekoladowy aromat było czuć już od samego progu. Przestępując ten próg poczułam się jak w raju, a moim oczom ukazały się niezwykle realistyczne czekoladowe narzędzia, które możecie zobaczyć na zdjęciu poniżej. Wyglądają jak prawdziwe, prawda? :) 
Zanim czekolada przybierze kształt tabliczki przebywa naprawdę długą drogę. Wszystko zaczyna się setki kilometrów stąd na plantacjach kakaowców. Dawka wiedzy, którą przyjęłam na temat czekolady była ogromna! Sama nie zdawałam sobie nawet sprawy z tego jak wiele trzeba, by powstała zwykła tabliczka czekolady. Przecież obecnie można kupić ją bez problemu w każdym sklepie spożywczym... Dowiedziałam się na przykład, jaki smak ma ziarno kakaowca i jakie zwierzęta wykradają te ziarna.

Jak zrobić czekoladę?
Jednym z ważniejszych elementów procesu powstawania czekolady okazuje się jej temperowanie, czyli hartowanie płynnej czekolady na granitowym blacie. Wszystkie uczestniczki warsztatów poradziły sobie z tym zadaniem perfekcyjnie. Dzięki poprawnemu zahartowaniu czekolady tabliczki pięknie błyszczały, a podczas przełamywania wydawały charakterystyczny dźwięk. Zanim jednak miałyśmy okazję sprawdzić jak poradziłyśmy sobie z zadaniem, musiałyśmy udekorować nasze tabliczki. W Manufakturze Czekolady ogranicza nas tylko wyobraźnia :) Wybór dodatków był ogromny - ja skusiłam się na wiórki kokosowe, suszoną wiśnię, malinę oraz orzechy laskowe. Po udekorowaniu czekolady musiały zostać przetransportowane do lodówki, gdzie nabierały swojego kształtu.

Później jedna z nas - Karolina - miała okazję przygotować masę na praliny. Wszystkie natomiast otrzymałyśmy już gotową masę, z której miałyśmy formować nasze pralinki. Okazało się, że to wcale nie jest takie proste! Masa czekoladowa bardzo szybko rozpuszcza się pod ciepłem dłoni, dlatego uformowanie zgrabnych kształtów nie było wcale takie łatwe. Nieco się ubrudziłyśmy, ale zabawa była przednia.

Podczas gdy nasze czekolady chłodziły się, dowiedziałyśmy się jak powstaje czekolada. Miałyśmy również możliwość spróbowania cudownej czekolady do picia. Na koniec nadszedł już tylko moment pakowania naszych pralinek oraz czekolad. Otrzymałyśmy także dyplomy Młodszych Czekoladników - będzie co wpisać do CV :)

Jeśli lubicie czekoladę, to zakochacie się w Manufakturze Czekolady. W warsztatach może uczestniczyć każdy, a voucher na warsztaty można kupić komuś na prezent (Święta zbliżają się wielkimi krokami!:). Jest to słodkie (ale też pouczające!) przeżycie. W Manufakturze Czekolady możecie również zaopatrzyć się w prawdziwe czekolady, pralinki czy całe zestawy prezentowe.

Wspaniałe zdjęcia upiększające moją relację to zasługa Jakuba Placzynskiego - zapraszam Was na jego FB

Dajcie znać jak Wam się podobają takie warsztaty :) Jakie czekolady lubicie? :) 

25.11.2017

Poczuj się jak Kleopatra - z pudrem do kąpieli Miodowej Mydlarni


Cześć!

Miodowa Mydlarnia to marka, o której usłyszałam po raz pierwszy dzięki spotkaniu blogerek Spotkajmy się w Łodzi w październiku bieżącego roku. Składy produktów oparte są na drogocennym składniku, jakim jest miód, a sam proces produkcji kosmetyków przebiega w sposób tradycyjny i oczywiście ręczny. O pielęgnacyjnych właściwościach miodu chyba nikomu nie trzeba mówić, zaś opisy produktów Miodowej Mydlarni, które widnieją na stronie internetowej sklepu, skutecznie zachęcają klienta do zakupu :) Ja mam okazję poznawać puder do kąpieli Miodowa Słodycz. Przyznaję, że obietnica mlecznej kąpieli rodem ze starożytnego Egiptu silnie mnie przekonała do spróbowania właśnie tego pudru :) Czy jestem zadowolona? Dowiecie się z dalszej części wpisu. 
puder-do-kapieli, puder-miodowa-mydlarnia,miodowa-kapiel
Puder do kąpieli Miodowa Słodycz (26zł/180g) to sypki proszek o żółtym zabarwieniu z dodatkiem płatków kwiatów (nagietka i chabrów). Zapach pudru jest nieziemski :) To słodki, miodowy aromat, który podczas kąpieli wypełnia całą łazienkę, a nawet pozostałą część domu. Puder należy szczelnie zamykać, ponieważ wilgoć mu nie służy. Opakowanie pudru to szklany słoik. Chociaż wiem, że wykorzystam go po zużyciu pudru do czegoś innego, to szklane opakowania w łazience nie są dla mnie najwygodniejsze. Oczywiście mogę przesypać puder do innego opakowania, ale póki co lenistwo wygrywa. Staram się jednak obchodzić z pudrem jak z jajkiem :)
puder-do-kapieli, puder-miodowa-mydlarnia,miodowa-kapiel
puder-do-kapieli, puder-miodowa-mydlarnia,miodowa-kapiel
Producent zaleca dodanie od trzech do pięciu łyżek do wody. Faktycznie taka ilość wystarcza, by zrelaksować się w kąpieli. Puder przez chwilę delikatnie musuje za sprawą sody w składzie, potem pozostają nam już tylko efekty wizualno-odżywcze :) Woda zabarwia się na żółto, natomiast skóra po kąpieli zostaje otulona lekką olejkową kołderką (puder zawiera bowiem w składzie olejek marchwiowy). Ponadto staje się delikatna w dotyku i bardzo gładka. Na dobrą sprawę nie trzeba już używać balsamu. Do tego zapach, który pozostaje na skórze na dłużej utrzymuje nas w błogim stanie. Przenika również piżamę i naprawdę pozostaje w naszym otoczeniu na długo. 
puder-do-kapieli, puder-miodowa-mydlarnia,miodowa-kapiel
puder-do-kapieli, puder-miodowa-mydlarnia,miodowa-kapiel
Warto zaznaczyć, że puder nie barwi w żaden sposób wanny - wystarczy spłukać wodą pozostałości i już po problemie :) Trzeba pochwalić tę zaletę, ponieważ niektóre dodatki do kąpieli potrafią nieźle nabałaganić. Oprócz chwili relaksu mamy więc też dodatkową robotę, która mnie osobiście odwodzi od kolejnego zakupu takiego "umilacza".  
puder-do-kapieli, puder-miodowa-mydlarnia,miodowa-kapiel
Oprócz pudrów Miodowa Mydlarnia oferuje: naturalne mydła, sole do kąpieli, balsamy do ust czy ciała, maseczki, peeling oraz chociażby zestawy prezentowe. Jest to polska marka usytuowana w Białymstoku. Serdecznie zachęcam Was do odwiedzenia strony Miodowej Mydlarni i do zakupów. Trzeba się trochę zrelaksować przed Świętami :)

Dajcie znać czy słyszeliście już o Miodowej Mydlarni. Jakich dodatków używacie obecnie do kąpieli? 

22.11.2017

Spotkajmy się w Łodzi po raz trzeci - upominki

Witajcie!

Zgodnie z obietnicą dzisiaj post-tasiemiec, w którym pokazuję upominki otrzymane na Spotkaniu Blogerek w Łodzi. Relację możecie poznać tutaj. Wszystkim partnerom spotkania serdecznie dziękujemy. Kilka rzeczy już testuję, dlatego w najbliższym czasie możecie spodziewać się recenzji. Teraz jednak nie przedłużam i zapraszam do oglądania :)




























Na zdjęciach brakuje produktów Z.one Concept, które "pożyczyłam" mamie na weekend :) Wśród sponsorów znalazł się również Saal Digital, którego fotoksiążkę recenzowałam już na blogu. 

Dajcie znać, co zaciekawiło Was najbardziej :)

20.11.2017

Maseczka do twarzy z węglem - Eveline w akcji

Witajcie!

Jakiś czas temu pokazywałam Wam na blogu zestawienie modnych ostatnio kosmetyków z zawartością węgla. Przyznaję, że i mnie skusił ten trend. Węgiel jest znany ze swoich właściwości oczyszczających, a jak wiadomo dobre oczyszczenie to podstawa pielęgnacji. Nie bez przyczyny węgiel nazwany został czarnym diamentem i jest skutecznie wykorzystywany w pielęgnacji skóry. Produkty oparte na węglu wprowadziła do swojej również marka Eveline. W ramach linii Facemed+ możemy poznać właśnie oczyszczająco-detoksykującą maskę-glinkę, o której mam zamiar Wam powiedzieć dzisiaj trochę więcej. 

eveline-maseczka-oczyszczajaco-detoksykujaca, eveline-maseczka-z-weglem
Maseczka oczyszczająco-detoksykująca Eveline została zapakowana w wygodny słoiczek o pojemności 50 ml. Według opisów na opakowaniu maseczki powinno wystarczyć na 12 użyć. Nie robiłam dokładnych pomiarów, ale wydaje mi się, że używałam jej minimalnie więcej razy. Po otwarciu maseczki do naszych nozdrzy dociera naprawdę przyjemny zapach. Byłam ciekawa jak będzie pachnieć ten kosmetyk, ale zapach jest bardzo przyjemny, rześki, wręcz zachęcający do używania. Maseczka posiada grafitową barwę i kremową konsystencję, która łatwo się rozprowadza. Koszt opakowania to około 20 zł
eveline-maseczka-oczyszczajaco-detoksykujaca, eveline-maseczka-z-weglem
Skład:
Aqua (Water), Kaolin, Magnesium Aluminum Silicate, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Propylene Glycol, Glyceryl Stearates, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Glyceryl Stearate, PEG-100 Stearate, Polysorbate 20, Charcoal Powder, Polyacrylate Crosspolymer-6, Parfum (Fragrance), Phenoxyethanol, Methylparaben, Butylparaben, Ethylparaben, DMDM Hydantoin

eveline-maseczka-oczyszczajaco-detoksykujaca, eveline-maseczka-z-weglem
Maseczka oczyszczająco-detoksykująca Eveline to produkt polecany do pielęgnacji każdej cery, szczególnie narażonej na powracające niedoskonałości czy błyszczenie oraz zanieczyszczone miejskie powietrze. Co ciekawe, producent obiecuje, że po maseczkę sięgnąć mogą również osoby z wrażliwą cerą. Dlatego właśnie pozwoliłam sobie ją przetestować. W pierwszej chwili pomyślałam, że bardziej zadowolona będzie moja siostra. Jednakże, ciężkie warunki, w których ostatnio żyję, utwierdziły mnie tylko, że dobre oczyszczenie mi się przyda, a w razie jakichś problemów maseczka znajdzie nowego właściciela :)
eveline-maseczka-oczyszczajaco-detoksykujaca, eveline-maseczka-z-weglem
Moje pierwotne obawy okazały się jednak bezzasadne. Maseczka Eveline świetnie zadziałała na skórę mojej twarzy. Przede wszystkim, doskonale ją oczyściła. Skóra po użyciu maski zyskała idealną gładkość, ale równocześnie nie była przesuszona ani ściągnięta czy "skrzypiąca". Od razu po zmyciu nie musiałam biec po krem. Oczywiście, przy delikatnej cerze należy używać maski z rozsądkiem tak, by sobie nie szkodzić. Cery mieszane i tłuste mogą po maskę sięgać częściej. Czytałam recenzje, w których dziewczyny skarżyły się na szczypanie po nałożeniu tej maski, jednak w moim przypadku nic takiego nie miało miejsca.
Maska zastyga na twarzy w ciągu kilku minut od nałożenia, więc trzeba ją przynajmniej raz zwilżyć. Jeśli chodzi o zmywanie, to nie będę Was czarować, że maska sama znika z twarzy :P Pomocne przy zmywaniu mogą być gąbeczki celulozowe dostępne chociażby w Rossmannie. Dzięki nim zmywanie trwa zdecydowanie krócej. 
eveline-maseczka-oczyszczajaco-detoksykujaca, eveline-maseczka-z-weglem
Maski używałam także wieczorem w te dni, w które musiałam "paradować" w pełnym makijażu. Jak zapewne dobrze wiecie nie jestem fanką wymyślnych makijaży i maluję się niezwykle rzadko. Dlatego nie do końca dobrze czuję się umalowana. Mam wrażenie, że moja skóra nie może oddychać. Aplikowanie maski Eveline było dla mojej cery jak zbawienie w te trudne dla mnie dni :) 
eveline-maseczka-oczyszczajaco-detoksykujaca, eveline-maseczka-z-weglem
Regularne stosowanie maseczki Eveline sprawia, że pory skóry zwężają się, a sama skóra wydaje się jakby rozjaśniona. Mimo że moja cera jest wrażliwa, to maseczka nie zaszkodziła jej w żaden sposób. Cieszę się, że mogłam ją poznać, bo to naprawdę skuteczny produkt. Swego czasu polecała ją również Kosmetyczna Hedonsitka, więc chyba o czymś to świadczy :) Maseczkę miałam okazję poznać dzięki portalowi Uroda i Zdrowie, na który serdecznie Was zapraszam. 

A Wam jak się podoba ten "węglowy" trend? :) Znacie tę maseczkę? 
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...