07.02.2018

Jak przekonać się do aktywności fizycznej? Jak zacząć ćwiczyć?

Cześć!

Odpowiedź na to pytanie wydaje się prosta, jednak nie do końca. Chciałabym dzisiaj przedstawić Wam swoją historię. Nie odpowiem Wam na pytanie co u Was nie działa tak jak powinno, ale może skłonię Was do jakichś refleksji. Sama przez lata nie cierpiałam aktywności fizycznej. Kiedy inne dzieci miały najlepsze stopnie z wf-u, ja miałam najgorsze... Do dziś pamiętam moje spektakularne upadki na zajęciach w szkole. W końcu jednak dorosłam, a moje myślenie zmieniło się na tyle, że postanowiłam wskoczyć w sportowy strój i po prostu ćwiczyć. A dzisiaj nawet to lubię :) Jak do tego doszłam? Tego dowiecie się z wpisu. 

1. Wyrzuć z siebie wewnętrzne przekonania
Nie jestem typem kanapowego lenia, ale aktywność fizyczna zawsze kojarzyła mi się źle. Rzutowały na to doświadczenia ze szkoły. Moja drobna budowa sprawiała, że na wf chodziłam niechętnie. Nie miałam tyle siły, by rzucać piłeczką palantową na odległość boiska czy daleko skakać w dal. Mimo to nigdy się nie poddawałam i każdego roku dzielnie uczestniczyłam w zajęciach sportowych, chociaż nieraz usłyszałam niemiłe komentarze na swój temat, a raczej tego jaki ze mnie słabeusz i niezdara.  Po ukończeniu szkoły z ulgą przyjęłam informację, że już nigdy nie będę musiała ćwiczyć pod czymkolwiek okiem. Po tym zaczęłam studia i zobaczyłam plan zajęć. "Ale jak to będzie wf?" - pomyślałam, widząc plan zajęć. Wybrałam spośród wielu opcji zajęcia na siłowni. Tam jednak nikt nie zwracał uwagi jakie jesteśmy, ważna była obecność i chęć do ćwiczeń. Semestr szybko się skończył, a ja znów odetchnęłam z ulgą. Tak pewnie przeżyłabym z moją wewnętrzną niechęcią do ćwiczeń zorganizowanych, ale patrząc na moje koleżanki umawiające się na kolejne wyjście na zumbę czy aerobik poczułam, że coś mnie omija. Ciągle jednak w mojej głowie tkwiło przekonanie, że na sportowca to ja się nie nadaję... Jak to wyjść z ludźmi i pokazać te plączące się nogi... Zorganizowane zajęcia? Przecież wszyscy się będą śmiać... Z perspektywy czasu widzę, jak wielką krzywdę wyrządziły mi opinie innych na temat mojej osoby i jak mocno zakotwiczyły się w moim umyśle. 

2. Znajdź dyscyplinę/aktywność dla siebie
Kiedy byłam na studiach zaczął się ogromny boom na aktywność fizyczną, a kluby fitness wyrastały jak grzyby po deszczu. Poszczególne miejsca prześcigały się we wprowadzaniu coraz ciekawszych zajęć i form aktywności. Okazało się, że nawet taka "łamaga" jak ja może bez uszczerbku na swoim zdrowiu i innych uczestniczyć w zajęciach. Plączące się nogi? Były, a jakże. Ale po dziesiątych zajęciach, w których brałam udział, okazało się, że i ja mam poczucie rytmu. Niezdara, którą zawsze byłam gdzieś zniknęła. Zaczęłam trzymać prostą postawę i lepiej się czuć. Chodziłam tak naprawdę na wszystkie zajęcia po kolei, by znaleźć najlepszą opcję dla siebie. Nie lubię biegać, nigdy nie nauczyłam się pływać, ale godzina spędzona na zorganizowanych zajęciach fitness z użyciem bosu, taśm trx, worków czy zwykłych hantli sprawia mi przyjemność. I dziś ja, człowiek, który przed każdym wf-em w szkole zastanawiał się jak żyć, mówię, że sport może sprawiać przyjemność. Nieprawdopodobne, a jednak! Mamy dzisiaj naprawdę sporo możliwości i naprawdę warto z nich korzystać. Dlatego szukajcie, wybierzcie takie zajęcia, które sprawiają Wam radość, a już nigdy nie będziecie ćwiczyć z przymusu.

3. Zrób sobie terapię szokową
Kiedy byłam jeszcze na studiach, udział w zajęciach fitness, nie był dla mnie tak trudny. Problem zaczął się, gdy musiałam połączyć studia z pracą, a potem zaczęłam pracę na cały etat. Nadgodziny nie potęgowały mojego zapału, wręcz przeciwnie... Dodatkowo, siedząca praca dawała mi się we znaki. Bolały mnie plecy, tu i ówdzie pojawił się tłuszczyk, którego nigdy wcześniej nie było. Ćwiczyłam raz na tydzień, bądź raz na dwa tygodnie, ale nie robiłam tego z sercem. Zawsze znajdowałam nową wymówkę. A to pogoda nie taka, a to brak sił, do tego bolące plecy... W końcu przestałam ćwiczyć na dobre. Opamiętanie przyszło, kiedy podczas wyprzedaży zimowych udałam się do centrum handlowego, by nieco się obkupić. Rozmiar 36, który nosiłam od 6 lat stał się przyciasny. Widok moich "kształtów" w sklepowych lustrach zdecydowanie mnie otrzeźwił. Żyłam w przekonaniu, że mam dobre geny, jestem drobnej budowy i to wystarczy. Jednak nie do końca.

4. Znajdź motywator
Muszę tutaj zaznaczyć, że w tej całej aktywności fizycznej moim celem nie jest drastyczne chudnięcie o 10 kg. Po prostu chcę o siebie dbać, być sprawna i jędrna jak najdłużej. Chodzi o to, żeby się po prostu ruszać. Jednak nikt i nic nie może nas zmusić do ruchu, jeśli my sami nie zmienimy swojego sposobu myślenia. Dlatego warto wyznaczyć sobie jakiś cel i zaplanować jak chcemy go osiągnąć. Obecnie w moim przypadku celem jest powrót do rozmiaru 36. Chcę to osiągnąć poprzez uczestnictwo trzy razy w tygodniu w zajęciach fitness. Z czasem chciałabym zwiększyć tę częstotliwość, ale na razie moim celem są trzy razy. Chcę wysmuklić swoje ciało, ujędrnić je bez jakichś drastycznych środków. Każdy powinien odnaleźć własny motywator, dla którego chce ćwiczyć.


Żeby przekonać się do aktywności fizycznej wystarczy zrobić pierwszy krok. Czasem okazuje się, że nasze wewnętrzne przekonania nie pozwalają nam po prostu zacząć. Jednak w dzisiejszych czasach ogrom możliwości, które mamy sprawia, że możemy ćwiczyć to co lubimy i kiedy chcemy. Sport to zdrowie. Dbajmy o siebie, by cieszyć się zdrowiem jak najdłużej. 

Uprawiacie jakieś sporty? Jak dbacie o swoje zdrowie? 

25 komentarzy:

  1. Nienawidzę biegać, ale bardzo lubię wykonywać ćwiczenia ogólnorozwojowe. Mimo wszystko nie potrafię zrezygnować ze słodyczy :(

    OdpowiedzUsuń
  2. muszę w końcu zacząć się ruszać, jednak miesiąc co najmniej muszę jeszcze poczekać z powodu kontuzji :/

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytając Twój wpis, automatycznie przypomniałam sobie swoją historię, gdy na wfie byłam posmiewiskiem. Nie umiałam ćwiczyć, bałam się że wszyscy mnie obserwują, to było straszne. W końcu uzyskałam zwolnienie do końca roku w szkole i wgl przestałam ćwiczyć , aż... Dorosłam i znalazłam coś dla siebie - zumbe, zimą lodowisko, a latem rolki :)

    OdpowiedzUsuń
  4. najtrudniej zawsze jest zacząć , ja chodziłam na siłownię bardzo regularnie ale przed świętami gay było więcej obowiązków przestałam, miałam zapisać się ponownie w styczniu ale nadal tego nie zrobiłam. ..

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie ma szansy, aby przekonać mnie do systematycznych ćwiczeń, czy uprawiania innego sportu. Po prostu tego nie lubię. Na szczęście jednak - nie potrzebuję.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja obecnie nie uprawiam zadnych sportow, jedynie 3 razy dziennie spacer z psem :) swietnie to napisalas, mysle ze nie jednej osobie to pomoze

    OdpowiedzUsuń
  7. Pierwszy krok zawsze jest trudny, ale jeśli mamy zaparcie i mocno wolę łatwo można zacząć aktywność fizyczną

    OdpowiedzUsuń
  8. Najgorzej jest zaczac, ale gdy juz sie zacznie i tak jak w moim przypadku po jednym dniu ma sie zakwasy to jeszcze trudniej zrobic to ponownie. Ja postanowilam, ze zacznę uprawiac sport od wiosny, gdy zrobi sie troszke cieplej :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja kiedy mogłam jeść na potęgę a i tak ważyłam 50 kg. Jednak kiedy urodziłam syna mój organizm diametralnie się zmienił. Waga ciąge waha się w górę i w dół co jest strasznie irytujące. Teraz, kiedy urodziłam córkę mam znowu sporo kilogramów w górę i bez aktywności fizycznej tego nie zgubię już chy ba jestem za stara. :P Od 2 tygodni regularnie ćwiczę, zmieniłam tryb życia i pory posiłków. Mam nadzieję, że uda mi się wytrwać w postanowieniach i schudnę - bo psychicznie czuję się dużo lepiej kiedy mam więcej ruchu.

    OdpowiedzUsuń
  10. Najtrudniej jest zacząć :) ja ostatnio się za siebie wzięłam i z dnia na dzień jest coraz lepiej :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja tez musze sie zmotywowac do ruszenia tylka :p i regularnych cwiczen ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Super, że przekonałaś się do sportu. Kiedyś nie znosiłam biegać, ale powoli powoli przekonywałam się, pokonywałam lęk i niekomfortowe uczucie wstydu i teraz śmigam wszędzie. Nie wyobrażam sobie aktywności fizycznej bez biegania ;D

    OdpowiedzUsuń
  13. u mnie tylko domowe ćwiczenia zimą, a wiosną to budowa i ogród robi swoje.

    OdpowiedzUsuń
  14. Najtrudniej to dla mnie nie tracic zapalu, bo z zaczeciem nie mam problemow ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja planuję zacząć biegać - kupiłam już buty i to jest ten mój pierwszy krok w tę stronę :D

    OdpowiedzUsuń
  16. Był czas, że ćwiczyłam bardzo dużo w klubie fitness, potem w domu regularnie ćwiczyłam. Potem miałam przerwę długa i nieudolne próby powrotu. Ostatnio starałam si bywać na siłowni, ale teraz wracam z treningami domowymi ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja nie mam problemów z mobilizacją do aktywności fizycznej. Jak sobie postanowię, że będę ćwiczyć to nie odpuszczam ani jednego razu :D Aktualnie mam pociążową przerwę w ćwiczeniach, ale jeszcze tydzień lub dwa i biorę się od nowa :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Najlepiej jest się po prostu ruszyć z tyłkiem i to już jest połowa sukcesu ;d Wybranie czegoś odpowiedniego dla siebie to też ważna sprawa, ja nie do końca lubię biegać, ale np. na trampolinach świetnie się odnajduję:)

    OdpowiedzUsuń
  19. Taaa, ja na razie zmotywowałam się do skakanki i ćwiczeń rozciągających ;) Może z czasem pójdzie lepiej :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Ja na razie zbieram motywację do jazdy na rolkach, rowerze i konno :) Mam nadzieję, że na motywacji się nie skończy :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Trzeba po porostu zacząć, potem samo jakoś idzie. Najgorsze są przerwy i jak coś wybije z rytmu. Znalezienie swojej ulubionej aktywności też dużo pomaga :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Hehe ja nie mam z tym problemu. Ja raczej mam problem z umiarem. Obecnie leżę z urazem marszowym stopy, bo wykonałam zbyt dużo kroków i kość poszła XD

    OdpowiedzUsuń
  23. Fajnie że napisałaś tego posta ! mam nadzieje ze wiecej ludzi zacznie ćwiczyć! Ja akurat od aktywności fizycznej jestem uzależniona. Kocham się ciągle ruszać! Kiedyś tańczyłam aż w koncu zostałam nauczycielem Tanca :D Cwiczę również Yogę i jeżdze na kolażówce i góralu :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Ja ostatnio zaczelam trenowac karate. Corka mnie zmotywowała. Musze przyznac ze poki co jakos mnie to nie urzekło, ale nie poddaje się. Latem spędzamy czas bardzo aktywnie: rower, rolki,hulajnogi a nawet jeżdżę na deskorolce.

    OdpowiedzUsuń
  25. Chwilami to jakbym czytała o sobie. Mowa oczywiście o czasach szkolnych i studiach. Niestety komenatrze innych osób potrafią zagłębić się w naszym umyśle na długo. Ja też dopiero z czasem doszłam do tego, że tak naprawdę nieważne co o nas mówią inni, a ważne jest to jak czujemy się w swoim własnym ciele. Na siłownię nie chodzę, ale staram się ćwiczyć w domu, ostatnio co prawda trochę odpuściłam bo nowa praca daje mi się we znaki, ale w czerwcu ślub także najwyższy czas wziąć się na siebie i ćwiczyć regularnie, wtedy efekty są najlepsze a i samopoczucie się poprawia :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...